czwartek, 27 września 2007
Ruszamy w drogę. Szeroka, rozjeżdżona przez ratraki i nieśmiertelne Gazelle ścieżka prowadzi nas na górę. Właściwie to w kierunku Góry. To dla niej tu przyjechałem. Plecak dociska mnie do ziemi. Przyczepione skorupy kołyszą się przy każdym moim kroku. W skwartze dnia trudno sobie wyobrazić, że wkrótce będą potrzebne. Na razie jest ciepło i słonecznie. Szczęśliwy, że wszystkie formalności i problemy rosyjskiej rzeczywistości zostawiam za sobą, ruszam w góry. Ale wcześniej była droga. Długa droga..