czwartek, 10 kwietnia 2008
Idziemy wąska, brukowaną uliczką. Ostatnie promienie słońca muskają wielobarwne kamienice. Skrzą się okna i drewniane okiennice. Skręcamy w pierwszą w prawo. Potem prosto. I na lewo. I znowu prosto. I tak już przez następna godzinę. Bez celu, bez planu, zauroczeni tym, co widzimy spacerujemy po sztokholmskim starym mieście...