wtorek, 30 stycznia 2007
Cmentarz zwykle kojarzy się z bólem, stratą kogoś bliskiego, kochanego. Zwykle szare nagrobki i palące się świece wprawiają człowieka w nastrój zadumy i refleksji nad życiem, jego kruchością i przemijaniem. Śmierć jest nieodłączną częścią naszego życia. Jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. To my nie chcemy jej zaakceptować. Nie myślimy o niej, boimy się jej. Jest w Europie cmentarz, który wywołuje radość. W małej wiosce Sapanty w Rumunii.
piątek, 26 stycznia 2007
Zwana jest przez niektórych rumuńskim Carcasonne. Myślę, że to niepotrzebne. Takie porównania właściwie niczemu nie służą. Dla mnie Sighişoara to po prostu (a raczej aż!) Sighişoara; w tym kryje się już wystarczająca magia. Bez porównań, zbędnego dopowiadania co do czego podobne i co lepsze, a co gorsze. Jedyne w swoim rodzaju. Miasto z duszą. Leżące w samym sercu Rumunii, słusznie okryte jest mianem perły Transylwanii.