poniedziałek, 22 lutego 2010
Decyzja o wyjeździe zapadła bardzo szybko. Obejrzeliśmy zdjęcia Piz Bernina 4049 m. n.p.m. i już wiedzieliśmy – chcemy tam wejść! Padający po drodze deszcz i Dachstein we mgle nie zdołały nas zniechęcić. Na przekór pogodzie jechaliśmy dalej na zachód wierząc, że aura się poprawi, że wejdziemy. Nagroda za upór była wprost wymarzona…
Piz Bernina wydaje się być na wyciągnięcie ręki, ale jest już dość późno, a my mamy już trochę w nogach. Rozsądek bierze górę nad emocjami i po krótkiej naradzie postanawiamy nie wchodzić na szczyt tego samego dnia, tylko spokojnie zaatakować jutro. O tym, że była to rozsądna decyzja i że znacznie lepiej jest wchodzić na szczyt po zmrożonym, a nie topiącym się w promieniach słońca śniegu, przekonaliśmy się następnego dnia.
Wszystko, co trzeba wiedzieć przed wyjazdem na Piz Bernina: dojazd, wyżywienie, noclegi, stopień trudności, czasy przejść...
czwartek, 03 września 2009
Bagaże załadowane, pełny bak – możemy ruszać w drogę. Tym razem do Austrii, żeby wejść na kolejny trzytysięcznik, Grossvenediger.
piątek, 12 grudnia 2008
Wielu ludzi marzy o tym, żeby stanąć na najwyższym szczycie Europy. Powiedzieć sobie – cały kontynent pode mną, wyżej się już nie da. I poczuć w sobie tą radość i dumę... (Z ogromnym opóźnieniem, ale w myśl maksymy, że lepiej późno niż wcale, publikuję relację z Elbrusa. Tak, tak, to już rok minął....)
czwartek, 10 kwietnia 2008
Idziemy wąska, brukowaną uliczką. Ostatnie promienie słońca muskają wielobarwne kamienice. Skrzą się okna i drewniane okiennice. Skręcamy w pierwszą w prawo. Potem prosto. I na lewo. I znowu prosto. I tak już przez następna godzinę. Bez celu, bez planu, zauroczeni tym, co widzimy spacerujemy po sztokholmskim starym mieście...
czwartek, 13 marca 2008
Jechałem do Berlina zupełnie zielony. A raczej biały - istna tabula rasa. Brama Brandenburska, Reichstag, mur berliński… Coś jednak kołatało się w głowie.. Ale i tak (nie wiem zupełnie dlaczego) myślałem, że Berlin to miasto nudne i nieciekawe. Ten wyjazd pokazał jak bardzo się myliłem. Pierwsze co rzuca się w oczy po przyjeździe do Berlina to jego wielkość. Miasto jest po prostu ogromne! I nie chodzi tylko o same granice administracyjne miasta, jego rozłożystość. Raczej mam na myśli ogromne place i szerokie ulice, po których majestatycznie płyną mercedesy, bmw i volkswageny. Odległości, które trzeba pokonać idąc pieszo przez Berlin.
wtorek, 26 lutego 2008
Ponoć do trzech razy sztuka. Dwie próby zimowego wejścia na Kościelec się nie powiodły. Tym razem góra "puściła". I to prawie całkiem przypadkowo. Ale po kolei..
piątek, 15 lutego 2008
Zebrało się trochę ciekawych zdjęć z nieudanej próby wejścia na Kościelec. Jako że mam szczególną słabość do mgieł i kiepskich warunków pogodowych zamieszczam kilkanaście zdjęć. Część z nich wykonał Mateusz. Zapraszam do oglądania.
poniedziałek, 21 stycznia 2008
Sesja, zaliczenia - głowa pęka. I tylko jedna myśl kołacze się po głowie. Zamknąć książki, odłożyć notatki i jechać przed siebie. W góry jechać!
 
1 , 2 , 3